CZĘŚC 1
Tak na wstępie ;)
Bohaterka opowiadania ma na
imię Zuzia, ma 19 lat. Mieszka ze swoja ciocią ponieważ jej rodzice zginęli w
wypadku samochodowym kiedy ta miała 9 lat. Zuzia miała długie blond włosy i
wiele talentów. Była fotografką z zawodu ale również pięknie rysowała jak i
śpiewała ale to tylko niektóre z jej zainteresowań.
ROZDZIAŁ 1 #1
Dzisiaj jest mój ostatni
poranek w Polsce. Wyprowadzam się do Londynu, ponieważ moja ciocia znalazła tam
dobrze płatną pracę. Będzie mi ciężko zostawić tu to wszystko, te wspomnienia,
miejsca , przyjaciół których nie miałam za wielu, którzy zawsze byli przy mnie.
Zaniosłam ostatnią walizkę do samochodu i powędrowałam do kuchni gdzie czekała
już na mnie sterta naleśników z czekoladą.
-Witam mojego
śpioszka-odezwała się najukochańsza w świecie osoba wraz uśmiechając się do
mnie co oczywiście odwzajemniłam.
-Ciociu?- zapytałam nagle.
-Tak słonko?
-O której mamy samolot?
-Wylatujemy o 10:20, ale na
lotnisko nie mamy długiej drogi- uśmiechnęła się do mnie uroczo.
-Wiem ciociu, dziękuje za
pyszne śniadanko- pocałowałam ją w policzek i zasiadłam do jedzenia.
-Zuzia! Chodź musimy
jechać!- Usłyszałam głos z garażu.
-Idę spakuje tylko obiektywy
od aparatu do torby i schodzę!
Po 5 minutach byłam już w
samochodzie ze słuchawkami na uszach rozkoszując się piosenką „Change My Mind”.
Po 15 minutach byłyśmy już na lotnisku .Ani się obejrzeć a byłam już w
samolocie.
-Nie wierzę, że to ten
dzień..- Posmutniałam ale na mojej twarzy cały czas widniał uśmiech.
Dowiedziałam się, że w
okolicy naszego domu mieszka jakaś sława…Nie wiedziałam kto to może być…
Po kilku godzinach lotu z głośników wydobył się głos
stewardessy „Prosimy o zapięcie pasów podchodzimy do lądowania” Zapięłam pasy
tak jak kazano i czekałam kiedy będę mogła wyjść z tej ciasnoty. Wylądowaliśmy,
a już po chwili siedzieliśmy w tax’ówce. Ciocia podała kierowcy karteczkę z
adresem naszego domu. Po około 20 minutach byliśmy pod domem wyciągnęłam
walizki z samochodu, a ciocia zapłaciła należną kwotę kierowcy który zaraz po
chwili odjechał.
-Pięknie tu- przytuliłam jak
najmocniej ciocię w znaku, że bardzo ją kocham rozejrzałam się po okolicy i
ujrzałam piękny dom a nawet willę, z skądś ją znałam ale nie wiedziałam skąd. Zaniosłam
walizki do mojego pokoju, spojrzałam na zegarek wskazywał 15:48, zeszłam na dół
po coś do picia i weszłam do salonu w celu znalezienia mojej opiekunki.
-Ciociu mogłabym iść
przywitać się z sąsiadami za płotem?- zapytałam z nadzieja w głosie.
-Jasne skarbie ale wróć
tylko przed 23 dobrze?
-Oczywiście- ucałowałam jej
policzek i wyszłam z domu. Ciągle zastanawiając się kto tu mieszka i czemu
zdaje mi się, że już gdzieś widziałam ten dom. Wchodząc na podwórko zawahałam
się przez chwilę lecz kroczyłam dalej przed siebie….zapukałam….
Gdy powoli otwierały się
drzwi uniosłam wzrok ku nich stał tam…sama nie mogłam uwierzyć był to sam Zayn
Malik. Do sytuacji podeszłam spokojnie tak jakbym go nie znała w końcu to mój
sąsiad i nie chcę by sobie o mnie źle pomyślał.
-Hej jestem Zuzia dzisiaj
się wprowadziłam i przyszłam się przywitać.-Przez chwilę bałam się co odpowie
może pomyśli że jestem natrętną fanką i zamknie mi drzwi przed nosem.
-Hej- Uśmiechnął się
uwodzicielsko i podgryzł wargę- Niall, Liam, Harry, Louis! Zobaczcie jaką mamy
śliczna sąsiadkę-krzyknął oni zaś za dosłownie sekundę znaleźli się przede mną
dosłownie zbiegając ze schodów jedyny Niall wyszedł z kuchni ubrudzony
czekoladą.
-Hej jestem Zuzia dzisiaj
się wprowadziłam, miło mi was poznać- Uśmiechnęłam się najładniej jak umiałam.
-Jestem Louis a to są Niall,
Zayn, Harry i Liam
-Doskonale wiem jak się
nazywacie.- Uśmiechnęłam się
-Czyli jesteś naszą fanką-
Posmutniał Niall.
-Może jestem waszą fanką ale
nie dla tego, że jesteście przystojni tylko za to co robicie dla słuchaczy.
Robicie to co kochacie i uważacie za słuszne nigdy nie uważałam was za sławnych One Direction tylko za
Chłopców którzy znaleźli w życiu coś co kochają wykonują to z pasją. I proszę
uśmiechnij się bo ze smutną minką jest ci nie do twarzy.- Uśmiechnęłam się
szeroko ukazując swoje białe zęby.
-Dziękuje, że jesteś
normalna.- Stwierdził i powędrował na kanapę.
-Opowiesz nam coś o tobie?-
Pytanie powędrowało z ust Harrego.
-Hmmmm….Mam 19 lat
mieszkałam w Polsce ale na stałe wprowadziłam się do Londynu z ciocią. Jestem
fotografką, uwielbiam śpiewać, maluje, tańczę i kocham gotować
-Śpiewasz, grasz na gitarze
zademonstruj nam- Zrobił słodką minkę Zayn
-Że co, że teraz?- Na mojej
twarzy zawitało zaskoczenie. Już po chwili Niall przyniósł gitarę i zaczął grać
„Little Things”.
-Cudownie śpiewasz czemu nie
pokazujesz tego światu?- tym razem pytanie zadał Lou, lecz ja nie wiedziałam co
na nie odpowiedzieć.
-Wiecie nigdy o tym nie
myślałam zajmowałam się głownie fotografią. Ale dziękuje, że to doceniacie. O dziwo
uśmiech nie mógł zejść mi z twarzy.
-Wiecie jest 17 może
jesteście głodni? Bo ja chętnie coś ugotuje.- Kąciki ust zaczęły same się
podnosić, czasami nie mam na to wpływu po prostu czasami tak reaguje gdy zbyt
często się śmieje.
-Ja chętnie bym coś
przekąsił-wyrwał się gwałtownie Niall.
-Niall! Zuzia jest naszym
gościem i nie wypada…- Krzyknął Liam a ja się lekko zaśmiałam.
-Ale ja naprawdę mogę coś
ugotować, przecież dla mnie to przyjemność, a Horanek się naje.-Moje usta nie
mogły przestać się śmiać, ale cóż już tak jest kiedy cały czas siedzisz w
obrębie pól metra od 5 facetów którym uśmiech nie schodzi z twarzy.
-Idę do kuchni ktoś ma
ochotę mi pomóc?- Stanęłam i oparłam się o futrynę z uwodzicielską pozą.
-Ja mam ochotę..- Odezwał się
Malik i podgryzł wargę.
-To chodź co upichcimy,…może
tosty albo gofry?
-Na co masz tylko ochotę…-odezwał
się i oprał o blat kuchenny.
-A może spaghetti?- Zapytałam
potulnie
-Co tylko zechcesz..- Usłyszałam
wypowiedziane z ust Zayna.
Nie zastanawiając się dłużej
wyciągnęłam potrzebne składniki i zaczęłam robić sos wstawiłam makaron. Miałam
dziwne przeczucie, że Zayn ciągle nieustannie na mnie patrzy, zaś kiedy się
odwróciłam momentalnie szybko spojrzałam na jego twarz. Wtedy zobaczyłam jak z
jego oczu tryskają iskierki, zaczerwieniłam się.
-Spróbuj sosu…- Jak
powiedziałam tak zrobił, zamoczył palec w substancji i spróbował.
-Idealne…- Mówiąc to maznął
moją twarz sosem i uśmiechnął tak cudownie, że miałam ochotę go przytulić. Po
chwili makaron by już gotowy tak samo ja wcześniej sos. Wszystek nałożyliśmy na talerze i zanieśliśmy
do pokoju gdzie siedziała pozostała czwórka.
-Smacznego- Na widok mnie z
talerzami pełnymi pysznego spaghetti wszyscy momentalne znaleźli się przy stole
i zajadali się daniem. Po posiłku poszłam do kuchni by brudne naczynia wstawić
do zmywarki, zobaczyłam, że ktoś zmierza ku mnie. Odwróciłam się i ujrzałam
Malika który stał za mną.
-Zayn wystraszyłeś mnie…
-Przepraszam, chciałem ci powiedzieć,
że świetnie gotujesz- Kiedy usłyszałam te słowa pomyślałam sobie „Czemu on się tak
na mnie dziwnie patrzy jakby się zakochał” , a on sam podgryzł odrobinę dolną
wargę.
-Ja się po prostu staram..- Odpowiedziałam
i bez namysłu dałam mu buziaka w policzek.
-Oooo…- Powiedział jakby był
zachwycony.-Za co to?
-Za pomoc Panie Malik- Zachichotałam,
wzięłam szklankę soku i weszłam do salonu.
Gdzie Horan zjadał żelki a
Hary drażnił się z nim podkradając mu je.
-Zuzia zagrasz ze mną- Zapytał
z wielka nadzieją Louis.
-Zagram ale jak wygram nie
jesz marchewek przez jeden dzień, ok.?
-Zgoda, a co jeśli będzie
remis?
-Nie będzie-wybuchłam
śmiechem.
-Zaczynamy?
-Jasne!
****Podczas rozgrywki****
-Dajesz Lou nie przegrasz z
dziewczyną!- Krzyczał Harry co jeszcze bardziej motywowało mnie do zwycięstwa.
-Ej jakim cudem on
przegrywa?..- Śmiał się donośnie Niall.
****Jakiś czas później****
-Ha nie jesz jutro marchewek
panie Tomlinson- Widać było, że posmutniał.
-Nie przejmuj się mam cos
jeszcze dla ciebie Lou- Podniósł wzrok ku mnie. A ja ucałowałm jego policzek.
-Oo… takie wynagrodzenie to
ja rozumem.-zaśmiał się, ale kiedy spojrzałam a Zayna wydawał być się
zazdrosny.
-Zayn czy ty jesteś
zazdrosny?- Zapytałam z nedowierzeniem.
-To aż tak bardzo widać?- Zburaczał na co ja do niego podeszłam dałam
całusa w policzek.
-Nie ma o co być zazdrosnym.-
Powiedziałam cicho.
-Ej!- Powiedział nieco
donośniej Niall- Teraz to ja jestem zazdrosny!
-Czy mi się zdaje czy wy
mnie polubiliście.- zachichotałam na co
Malik zrobił uwodzicielską minkę i zapytał.
-Czy to aż tak wdać?- Na co
wszyscy buchnęli śmiechem. Przecież są jeszcze dawaj chłopcy Liam i Harry podeszłam
do nich pocałowałam w policzek i siadłam na kolanach Zayna z powody braku
miejsca na kanapie. Wydawał się być zaskoczony, ale z drugiej strony podobało
mu się to.
___________________________________________________________________
Tak jak obiecałam proszę oto trzy kartki mojego opowiadania które nadal jest w fazie rozwoju
dzień wcześniej niż obiecywałam ale to raczej dobrze ;)
Rozdział 1 część 2 już jutro ;D
Rozdział 1 część 2 już jutro ;D
(Każdy rozdział będzie miał 2 części ;*)
~Żelka*___*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz